Żele Orginal Source są na pewno Wam dobrze znane. Może nie każdy miał okazję wypróbować, ale na pewno słyszał o nich chociaż raz. W moje ręce trafiła m.in. wersja truskawkowa z edycji limitowanej, o której napiszę dzisiaj kilka słów.
Opakowanie
Lekko chropowate, dobrze leży w ręce i nie wyślizguje się z niej, nawet gdy plastik jest mokry. Estetyczna nalepka i genialne posunięcie producenta, czyli postawienie żelu na głowie. Dzięki temu kosmetyk spływa na dno i łatwo, go wydobyć, nawet jeśli są to resztki. Tuba z zamknięciem typu klik, otwór bez silikonowego zaworka, jak w przypadku wersji cytrynowej i miętowej, które także posiadam w swojej kolekcji.
Działanie
Żel ładnie pachnie, jednak zapach nie jest jakoś super oryginalny. Bardzo przypomina aromat truskawkowego żelu pod prysznic AVON Naturals. Kosmetyk jest gęstszy niż avonowy odpowiednik. Dobrze się pieni, pod warunkiem, że użyjemy odpowiedniej ilości. Wg mnie produkt jest średnio wydajny. Nie ma tragedii, jednak miałam już specyfiki, które starczały na dłużej. Podsumowując, jest to całkiem fajny żel, jednak czegoś nierutynowego, co powaliłoby mnie na kolana, nie odkryłam :)
Cena i dostępność
Dostępny praktycznie w każdej drogerii. Cena regularna ok. 10 zł/250 ml. Często w promocjach, więc można się zaopatrzyć w niego sporo taniej.
Jakie są Wasze opnie o tych żelach? Zawierają rutynę, czy też nie?