Od jakiegoś czasu szukałam lakieru do paznokci w brzoskwiniowym kolorze. W Rossmannie wpadł mi w oko kosmetyk miss sporty z serii Clubbing Colours. Wybrałam odcień o numerze 452. Jak widać po tytule jestem z niego bardzo niezadowolona. Dlaczego? Wystarczy spojrzeć na listę jego wad.
Wady:
- niewygodny, za szeroki pędzelek
- brak krycia, potrzebne są minimum 2 warstwy
- pędzelek nakłada strasznie grube warstwy, które długo wysychają i brzydko wyglądają
- smuży, zostawia, mazy i prześwity
- trzeba się bardzo namęczyć przy aplikacji, a efekt i tak jest kiepski
- niewygodny, za szeroki pędzelek
- brak krycia, potrzebne są minimum 2 warstwy
- pędzelek nakłada strasznie grube warstwy, które długo wysychają i brzydko wyglądają
- smuży, zostawia, mazy i prześwity
- trzeba się bardzo namęczyć przy aplikacji, a efekt i tak jest kiepski
Niestety nie udało mi się uchwycić tego efektu na zdjęciach. Coś niecoś widać na pierwszym paznokciu, ale wierzcie mi, że na żywo wygląda to o wiele gorzej.
Generalnie lakier tworzy grubą skorupę, na której widać masę niedociągnięć. Wygląda to tragicznie. Koszt lakieru to ok. 6-7 zł. Trzyma się ok. 3-4 dni, co niestety nie poprawia mojej opinii o nim. Jestem mega rozczarowana i nie wiem czy zdecyduję się jeszcze na kupno jakiegokolwiek lakieru tej firmy.
Jakie są Wasze doświadczenia z lakierami miss sporty?