Niedawno weszła na rynek nowa maskara Rimmel. Dzięki zgłoszeniu na fanpage producenta dostałam do przetestowania zestaw startowy o którym pisałam TUTAJ. Minęło trochę czasu od tej pory, dlatego z czystym sumieniem mogę się podzielić z Wami moją opinią na jej temat.
Od producenta
Tusz mieści się w niezwykle eleganckim, złotym opakowaniu. Wykonane z solidnego materiału, jest wygodne w użytkowaniu. Szczoteczka jest giętka, silikonowa i całkiem przyjemna w użytku.
Szczoteczka
Kosmetyk nie osypuje się w ciągu dnia, nie rozmazuje się, nie kruszy. Dobrze trzyma i tym względem jestem z niego zadowolona. Niestety nie daje spektakularnego efektu na rzęsach. Słabo je pogrubia, a tego najbardziej oczekuję od kupowanych maskar. Nie rozdziela ich tak jak obiecuje producent, powoduje ich sklejanie już przy pierwszej warstwie. Po pierwszej aplikacji bardzo delikatnie podkreśla włoski, przy drugiej i trzeciej jest trochę lepiej, ale każda kolejna warstwa potęguje sklejanie i efekt pajęczych nóżek.
Brak tuszu
Tusz będzie dobry dla dziewczyn, które stawiają na naturalność i delikatny makijaż. Będę go używać na co dzień, ale raczej nie sięgnę po niego ponownie. Cena to ok. 30 zł i myślę, że za tą kwotę można się zaopatrzyć w coś lepszego.