Zapewne większość z Was doskonale kojarzy ten produkt. Opakowanie zachowane jest w kolorystyce typowej dla kosmetyków marki Nivea. Jakiś czas temu firma zmieniła kształt butelki, ale granat i biel zostały.
Skład
Generalnie nie lubię mleczek do ciała, bo uważam, że gorzej nawilżają niż balsamy. Nivea, jednak jest wyjątkiem i dobrze się spisuje w tej kwestii. Świetnie sprawdza się zimą, przynosząc ulgę przesuszonej skórze. Nie ma lejącej konsystencji, która przecieka przez palce, za co otrzymuje ode mnie duży plus. Dość długo się wchłania i ma specyficzny zapach, trochę podobny do kremu uniwersalnego tej marki. Zapach może być drażniący i początkowo mi przeszkadzał, ale po jakimś czasie się do niego przyzwyczaiłam.
Kosmetyk jest łatwo dostępny i w cenie regularniej kosztuje 19 zł / 250 ml. Jest dla mnie alternatywą od pachnących balsamów, które uwielbiam i ratunkiem, gdy skóra jest mocno przesuszona.
Znacie? Jakie balsamy polecacie na zimę?