Dzisiaj będzie kilka słów o balsamie do ciała, który podbił moje serce. Nie dość, że ma bardzo ładne opakowanie to jego działanie też pozytywnie mnie zaskoczyło.
Butelka produktu jest poręczna i wygodna w użyciu. Etykieta zachowana w różowej tonacji, z grafiką miłą dla oka. Nic się nie rozlewa, nie dozuje zbyt dużo produktu. Kosmetyk ma gęsta, kremową konsystencję. Aplikacja jest bardzo przyjemna, balsam błyskawicznie się wchłania. Skóra jest miękka, nawilżona i odżywiona. Kolejną zaletą jest zapach, który zostaje na skórze, w moim przypadku ok. 2-3 godzin. Nuty zapachowe Play it Sexy są bardzo słodkie. Nie każdemu będą się podobać, początkowo też mnie trochę „dusił” ten zapach, ale gdy nie używa się go obficie jest ok. Dla wrażliwych nosów polecam delikatniejszą wersję zapachową VIP.
Od producenta
Skład
Podsumowując: balsam dobrze nawilża i ładnie pachnie. Takie połączenia rzadko się zdarzają, dlatego moje wrażenia na jego temat są pozytywne. Już nie mogę się doczekać aż przetestuję inne wersje zapachowe.
Cena ok. 15 zł / 250 ml
Cena ok. 15 zł / 250 ml
Miałyście balsamy Playboy? Który jest Waszym faworytem?