Tołpa to znana i lubiana firma. Przekonałam się jednak, że nie wszystkie produkty z jej asortymentu zachwycają. Niestety dzisiaj będzie recenzja żelu, który należy właśnie do tej grupy. Dlaczego nie jestem usatysfakcjonowana jego działaniem? Dowiecie się tego, z dalszej części posta.
Opakowanie żelu jest przyjemne dla oka i wygodne przy codziennym użytkowaniu. Butelka zawiera 200 ml kosmetyku. Jego zapach jest dosyć specyficzny, dosyć męski i nie do końca mi się podoba. Żel posiada mikro-drobinki peelingujące, które są słabo wyczuwalne podczas stosowania, ale myślę, że wykazują delikatne działanie złuszczające. Wg mnie żel nie ujędrnia, ale też na to nie liczyłam. Niestety kosmetyk jest słabo wydajny, nie tworzy obfitej piany. W dodatku kosztuje 21 zł.
Skład: Aqua, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Whead Protein, Peat Extract, Ilex Paraguariensis Extract, Coffea Arabica Bean Extract, Bambusa Arundinacea Stem Extract, Parfum, Acrylates/C10-C30 Alkyl Acrylate Crossopolymer, Xanthan Gum, Cetyl Hydroxyethylcellulose, Butylene Glycol, PEG-60 Almond Glycerides, Tetrasodium EDTA, Sodium Hydroxide, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol
Biorąc jego wysoką cenę, słabą wydajność, przeciętne działanie i średni zapach to myślę, że nie warto go kupować.
Znacie? Też Was rozczarował?