W kategorii płynów micelarnym, moim faworytem zdecydowanie jest różowy Garnier i to jego najczęściej kupuję. Nie byłabym jednak sobą, gdybym od czasu do czasu nie spróbowała czegoś nowego. Jedną z tych nowości jest kojący płyn micelarny Bielenda.
Kosmetyk znajduje się w dużej butli o pojemności 400 ml, za którą zapłacimy ok. 15 zł. Opakowanie jest poręczne, ale na początku używania łatwo wylać zbyt dużo produktu na wacik. Myślę, jednak, że jest to typowe dla kosmetyków o dużej pojemności, dlatego nie traktuję tego, jako wadę.
Płyn jest niezwykle delikatny w działaniu. Nie podrażnia skóry, ani nie szczypie w oczy, nie wysusza. Jednocześnie świetnie radzi sobie ze zmywaniem makijażu. Tusz schodzi bez tarcia (nie wiem jak to wygląda w przypadku wersji wodoodpornych), dobrze domywa podkład i lekkie pomadki, jakie stosuję. Myślę, że Expert czystej skóry Bielenda z powodzeniem może rywalizować ze słynnym Garnierem. Na pewno nieraz do niego wrócę, choć Garniera oczywiście także nie może zabraknąć w mojej łazience.
Jakie są Wasze ulubione płyny micelarne?